Back to List

Plan Z Korytarzy

[Zwrotka 1]
Świat to siatka, ja w środku jak śrubka
Każdy ruch ma ciężar, każda myśl ma próbkę
Nie ma tu przypadków, są tylko połączenia
Kiedy patrzę w ludzi, widzę ich odbicia i cienia
Na klatce pachnie obiadem, schodami i farbą
Gość z piętra niżej znów naprawia życie kartą
Pani z trzeciego liczy pieniądze do koperty
Ja liczę dni, gdy mój spokój był naprawdę otwarty
Miasto mnie nie pyta, miasto tylko sprawdza
Czy mam kręgosłup, kiedy reszta nagle milknie
W kieszeni bilet, w głowie plan na dziś
Nie chcę cudzych map, sam wiem, gdzie mam iść
Każdy wers jak cegła, stawiam go dokładnie
Nie ma tu ozdób, wszystko musi stać na prawdę
Jak coś się wali, to podnoszę od razu
Bo architekt nie płacze nad pyłem po obrazie

[Refren]
To się samo układa
W mój plan, w mój kadr
To się samo układa
Ja znam ten każdy znak
To się samo układa
Choćby walił świat
To się samo układa
Bo ja mam swój skład

[Zwrotka 2]
W tramwaju twarze jak strony bez tytułu
Każda coś dźwiga, każdy jedzie po swój cud
Ktoś ma w oczach żar, ktoś ma w oczach mróz
A ja mam w oczach dzień, co nie skończył się wśród burz
Na bazarze krzyk, na rogu stara kasa
Ktoś sprzedaje spokój, ktoś sprzedaje strach na raty
Ja sprzedaję wersy, ale kupuję czas
Bo tylko to zostaje, gdy już spadnie cały balast
Telefon drży od spraw, nie od pustych słów
Nie każdy, kto się śmieje, ma w środku mniej ciemnych dróg
Ja widziałem zbyt wiele, żeby grać na pokaz
Wolę prostą prawdę niż wyprasowany obraz
Gdy przychodzi noc, nie robię z niej teatru
Siadam przy stole i składam ją do stanu
Na blacie zimna woda, obok notes, cień
I znów wychodzi mi, że wszystko ma swój sens

[Refren]
To się samo układa
W mój plan, w mój kadr
To się samo układa
Ja znam ten każdy znak
To się samo układa
Choćby walił świat
To się samo układa
Bo ja mam swój skład

[Zwrotka 3]
Mam w sobie miasto, co nie śpi, tylko liczy
I stary głos rozsądku, co pilnuje mojej ciszy
Nie muszę być głośny, żeby było mnie czuć
Czasem jedno zdanie waży więcej niż stu
Widziałem, jak ambicja gryzie własny ogon
Jak pycha robi z brata nieprzyjazny dom
Jak łatwo zgubić kierunek, kiedy wszyscy chcą
Żebyś był dla nich lustrem, a nie własnym tłem
Ja wolę być fundament, niż błysk na ekran
Download TXT All Lyrics