Back to List

Zauroczenie Białą Damą

[Verse 1]
Yo, ta dama, powiadam, czarownica,
Oczarowała mnie, normalnie, bez mydła, bez gąbki,
Jakby z Hogwartu uciekła, różdżką machnęła,
I w moim sercu burdel, jak na melinie, syf i kiła.
Ona, no, te białe kreski, kochała,
Nie na papierze, nie do rysowania, to nie przedszkole,
Mówiła: "Premium, stary, to jest to, co mnie napędza,
Jak bolid F1, jak rakieta, co w kosmos pędzi."
A ja, naiwniak, myślałem, że to proszek do pieczenia,
Że ciasto robi, albo, no, do prania proszek,
Ale ona, szepnęła: "To pro rap, synu, czysta energia,
Nie ma lipy, nie ma ściemy, tylko moc i ogień."
I tak leciałem za nią, jak ćma do lampy,
Oślepiony blaskiem, ogłuszony jej bajerą,
Zapomniałem o bożym świecie, o matce, o chlebie,
Tylko ona, tylko te kreski, tylko ta afera.

[Verse 2]
Pełna opowieść, słuchajcie, to nie bajka na dobranoc,
To życie, bracie, surowe, bez lukru, bez ściemy,
Ona, królowa nocy, z uśmiechem Mona Lisy,
Wciągała nosem marzenia, a ja patrzyłem jak w transie.
Jej oczy, dwie studnie bez dna, w nich odbijał się neon,
Z ciemnych ulic, z klubów, gdzie bas pompował krew,
Mówiła: "Chodź ze mną, pokażę ci inny wymiar,
Gdzie problemy znikają, a życie nabiera barw."
A ja, no co, młody byłem, głupi, spragniony wrażeń,
Chciałem poczuć ten dreszcz, ten ogień, ten szał,
I tak wpadłem w to bagno, po uszy, po samą szyję,
Zamiast miłości, tylko pustka, tylko ból i żal.
Te białe kreski, co miały być premium, hitem,
Okazały się pułapką, kajdanami na duszy,
Zamiast wolności, tylko uzależnienie, tylko strach,
Tylko cień, co za mną chodził, jak wierny druh.

[Verse 3]
Teraz sam, siedzę w kącie, zgorzkniały, jak stary kawaler,
Wspominam te czasy, te szalone noce, ten błąd,
Ona, pewnie gdzieś tam, dalej tańczy w świetle księżyca,
Z nowym naiwniakiem, co wierzy w jej słodki miód.
A ja? No cóż, nauczka poszła w pięty,
Czarownice istnieją, nie tylko w baśniach, na ekranie,
I te białe kreski, to nie żaden pro rap, żaden hit,
To tylko złudzenie, co duszę ci zabierze, nic w zamian.
Więc uważaj, bracie, na piękne oczy, na słodkie słówka,
Na obietnice bez pokrycia, na ten sztuczny blask,
Bo czasem to, co wydaje się rajem, jest piekłem w przebraniu,
A miłość, co obiecuje, to tylko trucizna, co niszczy.
Tak to bywa, na tym świecie, gdzie diabeł ubiera się w Prada,
I czarownice tańczą, a ty, no
Download TXT All Lyrics