[Intro]
Oo
W ciemnej jamie pod kamieniem
Słowa twarde jak krzemień
Ja
[Verse 1]
Mieszkam tam, gdzie echo ma twarz
I zna mój oddech, nim zdążę coś brać
Na ścianach cień, jakby pisał wyrok
A ja mu odpowiadam: jeszcze żyję, wytrzymaj to
Mam w palcach kurz, w oczach żar
W sercu wichurę, w gardle stary ból i wart
Ktoś mówi: to koniec, tu gaśnie głos
A ja mu daję wers, niech przegryza noc
Jestem jak molfar, znam smak śniegów
Co tną po kościach, gdy szukasz sensu w biegu
W palenisku myśli płonie suchy żal
Każdy mój blad to kamień, z którego buduję żar
Nie mam złota, mam znak na skórze
I mapę dróg, które wracają w burze
Piszę ten numer, jakby miał być łuk
Co łączy dół z niebem, gdy pęka grunt
[Pre-Chorus]
Słyszysz?
To nie jest sen
To mój ciemny dom
I mój własny tren
Zęby czasu
Na prochu dnia
A ja wciąż idę
Bo ktoś tam czeka
[Chorus]
W jaskini żyję
W jaskini piszę
W jaskini żyję
A ogień mi świeci
Piszę ten numer
Piszę go dla mnie
Piszę ten numer
Niech niesie mnie dalej
[Verse 2]
Mam na języku popiół i miód
Bo każdy mój triumf to wcześniejszy głód
Nie kupię spokoju za cudzy błysk
Wolę prawdę, co rani, niż piękny zysk
Widziałem ludzi jak kruche szkło
Krzyczą wysoko, a w środku dno
Jedni chcą koron, drudzy chcą snu
Ja chcę, by mój wers nie uciekł z tchu
Bo życie nie pyta, czy jesteś gotów
Rzuca cię w błoto, każe iść pod prąd
A ja z tych, co z ruin robią próg
Żeby wracać po siebie, gdy zgubi się duch
Mój cień ma pamięć, mój głos ma bliznę
Każda złamana myśl dziś staje mi przy mnie
I kiedy pęka świt o zimny mur
Ja go zszywam rymem, jak stary sznur
[Bridge]
Jeśli upadnę, nie mów nic
Po prostu słuchaj, jak rośnie rytm
Bo z najciemniejszych miejsc
Wychodzi ten wers
I niesie mnie
[Chorus]
W jaskini żyję
W jaskini piszę
W jaskini żyję
A ogień mi świeci
Piszę ten numer
Piszę go dla mnie
Piszę ten numer
Niech niesie mnie dalej
[Verse 3]
Teraz mam spokój, lecz znam jego cenę
Nie ma tu świętych, są tylko kamienie
Co pamiętają dłonie i krew
I każdy mój powrót, gdy gubiłem sens
Jak mroźny szaman z pękniętą pieczęcią
Karmię te blizny cierpliwą miękkością
Nie chcę być głośny, chcę być prawdziwy
Żeby mój wers miał ciężar i siły
Gdy przyjdzie cisza, ja też tam będę
Z jednym oddechem, z jednym wersetem
I jeśli pytasz, skąd we mnie ten blask
To z tej jaskini, gdzie rodzi się głos