[Verse 1]
Na skraju boru, gdzie mech pije ciszę
Stare babki mówią: słuchaj, nie pytaj
Wichry znają imiona pod korą drzew
A śnieg pamięta kroki, co wróciły z nocą
Niosę w dłoni zioła zebrane o świcie
Piołun na gardło, krwawnik na ranę
W glinianym kubku gorący napar
Smakuje jak przysięga złożona bez słów
Nie uczą w szkołach, jak czytać dym
Ani jak słuchać, gdy kamień odpowiada
Na dłoniach mają mapy od modlitw
Na twarzach czas, co nie umiał ich złamać
Molfar na wzgórzu stuka laską w ziemię
I pyta burzę, czy już ma dość
A szeptucha przy piecu rozplata lęk
Jednym spojrzeniem prostuje mój dzień
[Chorus]
Zakazana mądrość, w kościach mam
Zakazana mądrość, w dłoniach mam
Stare słowa wracają tu
I leczą to, co pękło w nas
[Verse 2]
Wchodzę głębiej tam, gdzie milkną drogi
Tam, gdzie potok niesie głosy przodków
Na kamieniu mszona pieczęć czasu
A nad nią krąg, jakby ktoś pilnował progu
Woreczek z jałowcem przy kurtce szarpanej
Sól w kieszeni, żeby trzymać granice
Gdy ktoś się boi, daję mu kubek
Niech pije powoli, niech wróci do siebie
Bo wiedza to nie jest błysk na pokaz
To ciężar, co uczy pokory i czułości
Kiedy dziecko ma gorączkę jak ogień
Starsza kobieta chucha w czoło modlitwą
Kiedy chłop zgubi serce na wojnie
Mówią mu, idź po wodę do źródła
Tam, gdzie brzoza pochyla się nisko
Tam, gdzie prawda nie krzyczy, tylko trwa
Nie sprzedaję cudów na jarmarku
Nie robię hałasu z cudzej biedy
Ja tylko niosę to, co mi dali
Popiół, zioło, wstyd i oddech
I wiem, że kto raz usłyszy las
Ten już nie pomyli pustki z wolnością
[Chorus]
Zakazana mądrość, w kościach mam
Zakazana mądrość, w dłoniach mam
Stare słowa wracają tu
I leczą to, co pękło w nas
[Verse 3]
Na granicy świtu siedzi mój strach
Ale już nie rządzi, nie trzyma za kark
Bo znam tę drogę od mokrych bruzd
Od garści nasion, od dymu nad chatą
Gdy noc jest ciężka, odmawiam cicho
Nie po to, by błyszczeć, tylko by trwać
Sokół nad łąką tnie zimny wiatr
Jakby pilnował, bym nie zgubił sensu
Widzę w oczach ludzi spękane studnie
Widzę, jak pragną wrócić do źródła
Więc daję im liść, daję im znak
Daję im chwilę, by złapać oddech
Niech pamiętają: w starych korzeniach
Jest więcej siły niż w głośnych hasłach
Szeptucha szepcze przy progu chaty
Molfar na wzgórzu stawia ostatni ślad
A ja niosę ich głos przez miasto
Między beton, kurz i cudzą nieufność
Jeśli zapomnisz, skąd bierze się moc
To przyjdź do lasu, usiądź i słuchaj
Bo ziemia mówi, gdy