Back to List

Zauroczenie na Receptę

[Verse 1]
Mówisz, wiedźma? Raczej wiedzma, co wiedzie rej
Wersy, wiesz, mam gęste, styl, co wjeżdża, hej
Oczarowała? Bardziej oczadziała, dym
Z jej spojrzenia, w głowie zamęt, czuję dreszcz, zimny rym
Białe kreski, tak, kochała, białe ścieżki
Do jej serca, a tam labirynt, pełen orzeszki
Złudzeń, złotek, obietnic, gładkich słówek,
Mówiła "kocham", a ja wierzyłem w każdy jej kruczek.
Premium akcja, full pakiet, bez zbędnych scen
Każdy dzień z nią, jakby nowy, lepszy sen
A potem budzik, zderzenie, betonowa rzeczywistość
Ona zniknęła, zostawiła po sobie pustkę, taką mglistość
I ten zapach, jej perfum, wciąż w nozdrzach, męczy,
Jak niewidzialna sieć, co wciąż mnie kręci, dręczy.
Zaskakująca? No pewnie, każdy jej ruch,
Jak kameleon zmieniała barwy, gasząc w sobie zuch.

[Verse 2]
Orginał, powiadasz? Ona była plagiatem marzeń,
Skopiowała uśmiech, spojrzenie, pełna wrażeń
Na pokaz, dla publiki, teatr jednego aktora,
A ja statysta, bez roli, czekający na koniec wieczora.
Gęste rymy, w jej słowach, co jak miód, słodkie,
A w środku trucizna, co powoli dusi, plotki
O jej wyczynach, krążyły, ja głuchy, ślepy,
Zauroczony, jak ten motyl, co leci na lampy, nie wie, że się spali.
Białe kreski, tak, jej linia, prosta, bez skrętu,
Do celu, po trupach, bez cienia lamentu.
Hit, to było, jak grom z jasnego nieba,
Gdy prawda wyszła na jaw, cała ta jej potrzeba
Bycia w centrum, bycia boginią, królową balu,
A ja, naiwny rycerz, bez tarczy, bez żalu.
Zaskakująca? No jasne, jak pustka po wybuchu,
Gdy zgasło światło, a ja zostałem w jej ruchu.

[Verse 3]
Pro rap, jej życie, improwizacja na bieżąco,
Bez scenariusza, bez zasad, zawsze wciąż, wciąż
Nowa maska, nowa rola, nowa twarz,
A ja próbowałem nadążyć, goniłem jej blask.
Premium łzy, co udawała, gdy coś nie szło po jej myśli,
A w oczach kalkulacja, zimne, ostre, jak lśniące ryśki.
Pełna opowieść, tak, to była, od początku do końca,
Historia, co się kończy, jak piosenka bez słońca.
Białe kreski, ślady na stole, w mojej pamięci,
Jak blizny po ostrzu, co wciąż mnie kręci.
Orginał? Raczej podróbka szczęścia, co się sprzedała,
Za chwilę uwagi, za poklask, za to, co dawała.
Zaskakująca? Zaskoczyła mnie tym, że odeszła,
Bez słowa, bez pożegnania, jakby nigdy nie nadeszła.
I tak to bywa, z tymi wiedźmami, co czarują spojrzeniem,
Zostawiają po sobie bałagan, a ty zostajesz z wrażeniem
Download TXT All Lyrics