Back to List

Czarownica z Molfaru

[Verse 1]
Na rynku mgła jak atrament na dłoni,
a ty szłaś lekko, jakbyś nie znała pogoni.
Włos jak płomień po deszczu, w oczach szkło burzowe,
i każdy mój plan pękał na pół, gdy mówiłaś: „może”.
Miałem język jak nóż, lecz tyś go zrobiła równym,
z króla dumnego — pajac, z kamienia — miękki, głuchy.
W portfelu kilka talarów, w głowie sto pytań drżących,
a twoje kroki liczyły mi puls jak sędzia sądzący.
W karczmie śmiali się głośno, ja milczałem za długo,
bo w twoim spojrzeniu była noc, co podaje się ślubom.
I gdyś dotknęła mej dłoni, poczułem znak na skórze,
jakby los pisał sonet, lecz krwią, nie piórem, w górze.

[Pre-Chorus]
Mówiłaś: „patrz uważnie”
ja patrzyłem za bardzo,
w każdej twojej obietnicy
tańczył ukryty nóż.
Kiedy śmiech ci drżał na ustach,
miasto bledło jak papier,
a ja już byłem w środku gry,
w której nie ma dróg.

[Chorus]
Chyba była czarownicą
aż mnie oczarowała
Chyba była czarownicą
i mi serce przewala
Chyba była czarownicą
niby święta, a strach
Chyba była czarownicą
zostawiła mnie w znak

[Verse 2]
W nocy pisałem do ciebie jak do królowej zamku,
każde zdanie jak most, lecz ty paliłaś je w kwadrans.
Rano wracałaś z ziołami, z wilgocią spod kurzu,
mówiąc, że znasz mój los, choć nie znasz nawet wzgórzu.
Na stole sól, czarny chleb, kilka igieł, dwie świece,
a ty się śmiałaś szeptem, że prawda bywa w przecież.
W lustrze nie miałem twarzy, tylko obce odbicie,
jakbyś przepisała mnie z cudzego snu na życie.
Ja, co miałem tysiąc ripost, dziś łapałem oddech,
bo każde twoje „chodź tutaj” brzmiało jak wyrok w sobie.
A jednak szedłem za tobą przez błoto, przez podwórze,
przez studnię, gdzie księżyc wisiał jak srebro w kałuży.

[Pre-Chorus]
Mówiłaś: „to tylko próba”
a ja czułem, że płonę,
w twoich palcach był aksamit
i granat ukryty w nim.
Gdy zamilkłaś na pół słowa,
cały świat miał przepuklinę,
a ja już nie znałem siebie,
tylko twój zimny rytm.

[Chorus]
Chyba była czarownicą
aż mnie oczarowała
Chyba była czarownicą
i mi serce przewala
Chyba była czarownicą
niby święta, a strach
Chyba była czarownicą
zostawiła mnie w znak

[Bridge]
Potem wzięła mnie na molo, gdzie woda biła o kamień,
powiedziała: „nie pytaj, bo pytań nie znoszę, kochanie”.
Z karty na stół wysypał się pył, z kieszeni stary klucz,
a ja zrozumiałem nagle, że cały mój gniew to kurz.
Nie chciała złota ni pieśni, ni przysiąg, ni walki,
chciała jedynie, bym sam rozwiązał własne kajdanki.
Więc puściłem jej rękę, choć drżała mi jak blasza,
i pierwszy raz od dawna wygrałem — przegrywając nas.

[Final Chorus]
Chyba była czarownicą
aż mnie oczarowała
Chyba była czar
Download TXT All Lyrics