[Verse 1]
Wchodzę w cień, gdzie oddech ma wagę kamienia,
w jaskini czas się kruszy, a pamięć nie ucieka.
Na ścianach nie ma reklam, tylko rysy od pytań,
a każde z nich jak pazur, gdy prawda chce się wylać.
Żyję jak molfar, w dłoniach mam kurz i znaki,
z popiołu robię mapę, z milczenia składam szlaki.
Nie szukam cudzych koron, mam własny głód i ranę,
bo kto chce widzieć dalej, musi przejść przez własne same.
Piszę ten numer nocą, gdy cisza gryzie skronie,
i nie ma tu ozdób, są tylko suche płonie.
Każda linijka to linia na rozbitym lodzie,
stąpam po niej ostrożnie, bo łatwo spaść w odłowie.
I znam ten smak przetrwania, gdy w gardle stoi pył,
gdy człowiek chce być sobą, a świat mu mówi: giń.
Lecz ja nie klękam nisko, choć życie wali w bęben,
bo w czarnym sercu skały wciąż tli się małe piękno.
[Pre-Chorus]
Słuchaj, to nie bajka,
to blizna mówi przez mnie.
Słuchaj, pod tą warstwą
bije coś, co nie chce zejść.
[Chorus]
Sokół w ciemnej jamie, sokół w ciemnej jamie
Sokół w ciemnej jamie, a jednak widzi dalej
Nie dla blasku piszę, nie dla cudzych braw
Prawda ma ciężar, który dźwiga każdy z nas
Sokół w ciemnej jamie, sokół w ciemnej jamie
Sokół w ciemnej jamie, a jednak widzi dalej
Jeśli spadniesz nisko, to podnieś własny głos
Bo największa bitwa dzieje się wewnątrz nas
[Verse 2]
Widziałem, jak brat się łamie pod ciężarem sumień,
jak łatwo sprzedać twarz za chwilę, za fałszywy rumień.
Miasto ma tysiąc ust, każda chce cię nauczyć,
jak zgubić własny kompas i zniknąć w cudzej sukni.
A ja wybieram głód, lecz głód uczciwy, czysty,
niż pełny stół z kłamstwami i oddech wiecznie śliski.
Bo kiedy noc się kończy, zostaje tylko echo,
czy niosłeś w sobie światło, czy tylko cudze piekło?
Mam w palcach stare iskry, w oczach kurz po burzy,
nie śpiewam o zwycięstwie, gdy jeszcze trwa mój trudny.
Ja piszę o tym, jak się podnosi rozbite szkło,
żeby nie zranić innych tym, co sam nosiłem w dno.
I może brzmię jak szept spod ziemi, z głębi skał,
lecz każdy wers ma kręgosłup, każdy wers ma znak.
Nie jestem z tych, co błyszczą tylko na krótką chwilę,
ja wolę być jak korzeń: niewidoczny, ale silny.
[Pre-Chorus]
Słuchaj, to nie bajka,
to blizna mówi przez mnie.
Słuchaj, pod tą warstwą
bije coś, co nie chce zejść.
[Chorus]
Sokół w ciemnej jamie, sokół w ciemnej jamie
Sokół w ciemnej jamie, a jednak widzi dalej
Nie dla blasku piszę, nie dla cudzych braw
Prawda ma ciężar, który dźwiga każdy z nas
Sokół w ciemnej jamie, sokół w ciemnej jamie
Sokół w ciemnej jamie, a jednak widzi dalej
Jeśli spadniesz nisko, to podnieś własny głos
Bo największa bitwa dzieje się wewnątrz nas
[Bridge]
Gdy przyjdzie dzień bez imienia,
ja nadal będę stał.
Z popiołu, z bólu, z milczenia
zbuduję własny szlak.
Nie trzeba mieć skrzydeł z złota,