[Verse 1]
Mam starą duszę, a w oczach kurz po drogach,
gdy świat mnie zginał, ja wracałem na nogach.
Nie jestem święty, ale znam smak dna,
tam, gdzie pęka pycha, rodzi się siła ta.
Liczę swoje blizny jak szlak po mapach,
każda mówi: wstań, nawet kiedy brak.
Byłem jak kamień w rzece, co go nurt chce zetrzeć,
a dziś wiem, że upór to też rodzaj mądrości, nie?
[Pre-Chorus]
Kiedy spadam, uczę się stać,
kiedy milknę, zaczynam grać.
Nie ma końca, jest kolejny start,
w ciszy po burzy słychać mój hart.
[Chorus]
Wstań po upadku, wstań
Wstań po upadku, wstań
Dziewiąty znak, mój plan
Z popiołu biorę blask
[Verse 2]
Numerologiczna dziewięć, krąg się zamyka,
a ja niosę w sobie ogień, co nie chce zastygać.
Miałem puste kieszenie, pełne miałem głowy,
zbyt wiele razy mówił los: „to już koniec, chłopie”.
A jednak wracam, kiedy ziemia się chwieje,
bo prawda ma ciężar, a sumienie się nie śmieje.
Nie muszę krzyczeć, by przebić się przez mrok,
wystarczy jedno słowo: krok, jeszcze krok.
[Pre-Chorus]
Kiedy spadam, uczę się stać,
kiedy milknę, zaczynam grać.
Nie ma końca, jest kolejny start,
w ciszy po burzy słychać mój hart.
[Chorus]
Wstań po upadku, wstań
Wstań po upadku, wstań
Dziewiąty znak, mój plan
Z popiołu biorę blask
[Bridge]
Gdybyś widział, ile razy łamał mnie czas,
wiesz, że nie rodzi się siła bez ran.
Ja nie zbieram odłamków po to, by płakać,
ja z nich robię schody, po których mam wracać.
[Final Chorus]
Wstań po upadku, wstań
Wstań po upadku, wstań
Dziewiąty znak, mój plan
Z popiołu biorę blask
Wstań po upadku, wstań
Wstań po upadku, wstań
Niech się pali stary lęk
Ja podnoszę cały świat