=== Lyrics Generated by Suno AI === Task ID: unknown_1787776436 Variant: 2 Title: Biała Kreda Status: complete Generated: 2026-08-26 20:33:56 ======================================== [Verse 1] Mówiła: "nie pytaj", a ja pytałem znów W oku miała mróz, w głosie czarny miód Na stole biały ślad, jak zimny, cienki grzech Ja głupi, dałem serce, ona dała śmiech Szła po mieszkaniu jak po własnym tronie W ciszy robiła ruchy, tnące mnie po stronie Perfumy z dusznym dymem, ciepły, ciężki ślad A w palcach taki spokój, jakby znała świat Miała usta od obietnic, oczy od ucieczek Ja liczyłem jej oddech, ona liczyła dreszcze Na parapecie sól, na języku pył Powiedziała: "to nic", i już znikał mój styl Każdy jej krok był jak haczyk w skórę Każdy mój plan topniał, gdy patrzyła w górę Weszła mi do głowy, bez pukania, bez słów A ja stałem przy niej, jakbym nie miał żył [Pre-Chorus] I już wiedziałem, że to zły znak Kiedy śmiała się tak, jakby znała brak Wszystko wokół wirowało, gubiło rytm A ona tylko brała, jakby brała sny [Chorus] Była czarownicą, aż mnie zaczarowała Biała kreska, a mi cały świat zabrała Była czarownicą, serce mi rozdarła Biała kreska, i już nie mam marzeń, stary Była czarownicą, słodka i niebezpieczna Biała kreska, a ta noc była wieczna [Verse 2] Potem noc się rozciągnęła, jak pęknięty szkło Jej telefon wciąż milczał, moje myśli szły w dno Mówiła o wolności, ale miała smycz Na jej nadgarstku błysk, na moim rośnie wstyd W łazience zimne płytki, krótki, urwany oddech Ja patrzyłem w lustro, ona liczyła spadek Śmiech miała jak nóż, co potrafi być miły A po chwili w tym samym ręku trzymał cię za żyły Pamiętam jej spojrzenie, kiedy pękał dach Jakby chciała zniknąć, zanim wstanie brzask Na kanapie płaszcz, w kieszeni trochę łez Na języku metal, w sercu rośnie stres Przysięgała, że to tylko chwilowy plan Że po wszystkim wróci spokój, pełen, dobry stan Lecz każdy taki "chwilowy" robił z głowy kurz A jej piękna twarz kryła głód i chłód już [Pre-Chorus] I już wiedziałem, że to zły znak Kiedy śmiała się tak, jakby znała brak Wszystko wokół wirowało, gubiło rytm A ona tylko brała, jakby brała sny [Chorus] Była czarownicą, aż mnie zaczarowała Biała kreska, a mi cały świat zabrała Była czarownicą, serce mi rozdarła Biała kreska, i już nie mam marzeń, stary Była czarownicą, słodka i niebezpieczna Biała kreska, a ta noc była wieczna [Verse 3] A potem przyszedł świt i pierwszy raz był mój Bez jej ciężkich oczu, bez jej "chodź" i "stój" W kuchni cisza gryzła jak stary, twardy chleb Ja zebrałem z blatu wszystko, co mi brało sen Wrzuciłem do worka każdy pusty gest Każdy fałszywy uśmiech, każdą noc na stres I poszedłem do drzwi, choć drżały mi kolana Nie po to, by wrócić, tylko by nie zgasła rana Bo ona kochała kreski, ja kochałem ją Ale miłość bez ratunku też potrafi cią